Wojciech Łuka zwraca uwagę na sylwetki i życiorysy autorów; to także bardzo różnorodna grupa. „Najstarszy twórca to dziewięćdziesięciopięcioletni Franciszek Wyleżuch, który od bardzo dawna nie wystawiał swoich prac, a tym razem zdecydował się na to. Z drugiej strony mamy dwudziestopiecioletnią autorkę, pokazującą swoje prace po raz pierwszy po ukończeniu Akademii Sztuk Pięknych. Mamy prace dwóch obcokrajowców, którzy od jakiegoś czasu są związani z Tychami: Orlando Nieto Mediny z Kolumbii i Samvela Paremuzyana z Armenii. Kolejna ciekawa osoba to Kamil Łabanowicz, który nie mieszka już w Tychach, ale stąd pochodzi, a obecnie kieruje zespołem projektującym najnowsze modele marki Audi – on pokaże na wystawie swoje rysunki. Są więc artyści, którzy stąd pochodzą, ale już tu nie mieszkają. Są tacy, którzy pochodzą z daleka, ale związali się z Tychami. Są też oczywiście twórcy związani z miastem przez całe swoje życie. Zdecydowaliśmy się przyjąć maksymalnie szerokie rozumienie tyskiego środowiska twórczego i włączyć do niego tych artystów, których losy w jakikolwiek sposób splotły się z Tychami, czy to zawodowo czy życiowo. Inaczej te kryteria byłyby bardzo trudne do sprecyzowania – mówi kurator galerii. – Ważne jest to, że czują się z miastem związani, utożsamiają się z nim i tu wracają”.
Co ważne, każdy z artystów sam zdecydował o tym, jaką pracę chce pokazać. „Mamy więc swoistą wizytówkę każdego z twórców – mówi Wojciech Łuka. – To sprawia, że powstał bardzo interesujący zbiór”.
Analizując biogramy artystów (będą dostępne w katalogu wystawy), możemy też zadać sobie pytanie, kim jest współczesny artysta. „Wśród twórców są osoby na co dzień zajmujące się psychologią, są przedsiębiorcy, właściciele i pracownicy agencji reklamowych i projektowych, nauczyciele (od szkół podstawowych po uczelnie wyższe), pedagodzy, pracownicy instytucji kultury. Mamy też artystów, którzy są już na emeryturze, albo osoby zajmujące się aktualnie domem i wychowywaniem dzieci. Są oczywiście i tacy, którzy starają się żyć tylko z twórczości artystycznej, ale jest ich niewielu. Tak więc jest to bardzo ciekawy temat do analizy: kim jest dzisiaj twórca? Ta wystawa jest po części także o tym” – dodaje Wojciech Łuka.
Wystawa stwarza wiele okazji do interpretacji tematu roli sztuki w życiu miasta i jego mieszkańców. Warto zwrócić uwagę, że niektórzy z twórców są starsi niż ten jubileusz i wkraczali w swoje życie zawodowe właśnie w okresie intensywnej rozbudowy „nowych” Tychów. „Wówczas rynkiem pracy dla twórców były państwowe przedsiębiorstwa, takie jak ZEG, Społem czy kopalnie. Ówczesne władze rozbudowującego się miasta stwarzały artystom dość cieplarniane warunki – tak z dzisiejszej perspektywy można to oceniać. Dzisiaj tych instytucji już nie ma, pojawiły się nowe, wynikające z zupełnie innej struktury rynku. Są to głównie przedsiębiorstwa prywatne, a jeśli publiczne, to głównie w obszarze edukacji. Mamy bardzo duży rynek reklamy czy identyfikacji wizualnej, to oczywiście także skutkuje bardzo ciekawymi realizacjami. Ale jeśli mówimy o sztuce obecnej w przestrzeni miasta, to nadal mamy na myśli przede wszystkim te dzieła, które powstały kilkadziesiąt lat temu. Te dzieła – mozaiki, rzeźby – stały się rozpoznawalnymi punktami topografii. Takie „szpilki” wciąż można wkładać w mapę miasta. Może warto o tym pomyśleć? Chciałbym, żeby ta wystawa była pretekstem także do takiej refleksji” – dodaje Wojciech Łuka.
75 obrazów. Wystawa zbiorowa tyskich twórców – wernisaż wystawy już 10 września.
Sylwia Witman